Zasłoń mi prawym
skrzydłem
me oczy
nic mnie
znów
dzisiaj nie zaskoczy
patrzę
jak krwawa
horyzontu kreska
a twoja suknia
taka niebieska,
czysta, bez skazy
niech się nie splami!!
bo raniąc dłonie
trzymam się grani,
gdzie moja wiara
z nadzieją toczą
dysputy ze mną
wraz ze mną brocząc
krwią tego świata
bo ciągle brat
zabija brata,
brata
a lewym skrzydłem
zasłoń mi
uszy
ten krzyk
ostatnie
bastiony kruszy
i na żer sępom
rzucę człowieka
otocz mnie skrzydłem
spiesz, nie zwlekaj!
niedziela, 29 sierpnia 2010
wtorek, 3 sierpnia 2010
Spotkanie.

Znowu dostali szansę.
Spotkanie było krótkie,
szalone, pełne świateł
lecz przepełnione smutkiem.
Nurzani w gwiezdnym pyle,
wpatrzeni w Drogę Mleczną,
świadomi,że za chwilę
udadzą się w swą wieczną
wędrówkę po orbicie.
Że za świetlną minutę
już się nie będą widzieć
by samotności pokutę
odprawiać i poddać słońcu
sens swojego istnienia.
Mkną uwięzieni siłą
ogromnego ciążenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)